Wydawać by się mogło, że taka banalna czynność jak przesypywanie łyżką nie wymaga specjalnych ćwiczeń, że przygotowywanie specjalnej tacy z dwoma miseczkami i łyżką to strata czasu i miejsca na regale (szczególnie w domu). Ale w takim prostym ćwiczeniu jest tyle wartości, że ja się czasem chwytam za głowę jak dużo.

To nie tylko nauka samodzielnego posługiwania się łyżką potrzebna do jedzenia, ale przede wszystkim działanie wspierające i doskonalące prawidłowe napięcie w obrębie dłoni i nadgarstka. A takie właśnie napięcie będzie nam potrzebne do… A jakże 😉 oczywiście pisania.
Taka prosta czynność, a daje dziecku możliwość zaplanowania pracy nie tylko w czasie (kolejność działań), ale i przestrzeni (miejsce postawienia miseczek, podnoszenie łyżki na odpowiednią wysokość, przechylenie jej płynnym ruchem nadgarstka dokładnie nad prawą miską)
Podczas tej z pozoru błahej czynności za każdym razem obserwuję u dziecka niesamowitą wręcz koncentrację i skupienie uwagi – tak ważną podczas kolejnych etapów rozwoju.
Zwróćcie uwagę jak fantastycznie podczas przesypywania kształtuje się i doskonali koordynacja wzrokowo – ruchowa. Poza koordynacją i planowaniem widzę jak ruchy dzieci nabierają harmonijności, ale i cały cykl działania staje się uporządkowany i harmonijny. Zobaczcie jak łączy się tutaj rozwój motoryki dużej (praca mięśni brzucha, obręczy barkowej, całej ręki) z rozwojem i doskonaleniem motoryki małej (praca nadgarstka, chwyt łyżki). Dodatkowo zaspokojona zostaje potrzeba ruchu i w bardzo naturalny sposób ten pęd dziecka do ruchu jest pięknie ukierunkowany. I oczywiście doskonalenie przesypywania pozwala dziecku na samodzielność i niezależność tak ważną tu i teraz dla takiego malucha, jak i ogromnie ważną w przyszłości.

Najprostsze przesypywanie pozwala na podnoszenie pewności siebie oraz poczucia własnej wartości, pomaga rozwijać poczucie odpowiedzialności. Te wszystkie ruchy dziecko będzie miało okazję wykorzystać podczas pracy z pomocami sensorycznymi, matematycznymi czy językowym lub z zakresu edukacji kosmicznej. Tylko wtedy nie będzie musiało się skupiać na niedoskonałym ruchu, a na kolejnych odkryciach “naukowych”. Dlatego tak ważne w pedagogice Montessori są tzw ćwiczenia praktycznego życia.

Jak przygotować dziecku taki zestaw?

Na początek napewno będą to dwie miseczki wypełnione sypkim i całkiem sporym materiałem. Mogą być pomponiki, ale może też być np fasolka. U nas cały cykl zaczął się od przygotowania przekąski w postaci słonecznika, bo wszystkie dzieci lubią go zjadać. Pewnego dnia Tomek po prostu wykorzystał dwie miseczki stojące obok siebie, wziął łyżkę i zaczął przesypywać. A ja pozwoliłam Mu na to obserwując Jego ruchy i fantastyczne skupienie. Potem na tacę postawiłam dwie drewniane miseczki wypełnione pomponami, potem fasolą, czasem pojawia się też sezam, który zjadamy ze względu na hipokalcemię Tomka. A nie wiem czy wiecie, że w sezamie jest mnóstwo wapnia.
Często też w naszych zestawach do przesypywania zmieniam narzędzie – czasem jest to łyżka, czasem łyżeczka, czasem łyżka do lodów czy mała łyżka wazowa zwana chochelką, mam też w swojej szufladzie drewniane nabieraki, szczypce i inne sprzęty, które sprawiają, że taca z materiałem do przesypywania jest ciągle atrakcyjna dla dzieci, bo Zuzia również bardzo lubi po nią sięgać, a i Hania nie pogardzi od czasu do czasu.

W jakim wieku zaproponować taką aktywność?

Z mojego doświadczenia wynika, że już ok 18-20 miesięczne dzieci będą zainteresowane aktywnościami polegającymi np na przenoszeniu ręką czy łyżką dużych przedmiotów pomiędzy miseczkami i tak np było w przypadku Zuzi, gdzie długie minuty w skupieniu przekładała kasztany i orzechy włoskie. Natomiast Tomek w tym wieku zainteresowany był tylko wyrzucaniem tego, co w miseczkach i dopiero jako dwulatek po prostu zaczął przesypywać podczas posiłków – wtedy też przygotowałam pierwszą tacę, która sobie stała na regale i była omijana z daleka, aż któregoś dnia nagle zaskoczyło z tym słonecznikiem. Więc tu oczywiście podstawą jest obserwacja.
Dodam, że nie chodzi tu o zabawy sensoryczne (polegające na zanurzaniu rąk i rozrzucaniu sypkich materiałów), które po prostu mają inne cele.