Od 1 września 2026 roku pierwszoklasiści w całej Polsce uczą się według nowej podstawy programowej. Przeczytałam ją w całości – i chcę Ci opowiedzieć, co naprawdę się w niej zmienia, gdzie spotyka się z pedagogiką Montessori, a co z niej spokojnie możesz wziąć do swojego domu, także jeśli uczycie się poza szkołą.
Ten wpis jest dla Ciebie, jeśli masz w domu dziecko między szóstym a dziewiątym rokiem życia – w szkole albo w edukacji domowej – i słyszałaś już o „reformie”, „Kompasie Jutra” i nowej podstawie, ale wszystko, co do Ciebie dotarło, brzmiało jak kolejna rzecz, którą trzeba będzie „zrobić”.
Jest wrześniowy poranek, jeszcze ciepły, ale za oknem już widać, że lato się kończy. Siedmiolatka stoi przy parapecie i patrzy na termometr, który przykleiliście tam w sierpniu, trochę dla zabawy. „Dwanaście” – mówi. A potem, po chwili, z tą miną, którą znasz: „A jak będzie zimno, to ile będzie? Mniej niż zero? A ile to jest mniej niż zero?”
I zanim zdążysz odpowiedzieć, już idzie po kartkę, żeby narysować kreskę, na której zero jest w środku, bo „przecież musi być coś pod spodem”.
Nie wiesz jeszcze, że właśnie realizujecie wymaganie szczegółowe z edukacji matematycznej, punkt 1, litera d: dolicza do podanej liczby naturalnej i odlicza od podanej liczby naturalnej, po jeden, po dwa, po trzy itp. także z przekroczeniem liczby 0 w stronę liczb ujemnych. Nie wiesz i, szczerze mówiąc, nie musisz tego wiedzieć, ale jeśli chcesz, możesz, i właśnie o tym jest ten wpis.
Zmiana perspektywy: to nie rozkład jazdy, tylko mapa
Rozporządzenie Ministra Edukacji z 11 marca 2026 r. ma 365 stron. Tyle widać, gdy otwiera się plik, i tyle wystarczy, żeby większość rodziców zamknęła go z powrotem. Ale podstawa dla klas 1–3 to w tym pliku niecałe czterdzieści stron – od strony 43 do 80 – a przed nią jest jeszcze dwadzieścia stron części ogólnej, którą warto przeczytać najpierw, bo to w niej autorzy mówią, po co to wszystko.
I tu jest pierwsze zaskoczenie. Ten dokument nie zaczyna się od listy rzeczy do zapamiętania, tylko od wartości (wolność, odpowiedzialność, wspólnota, szacunek, godność, prawda, dobro, piękno, sprawiedliwość, solidarność), a potem od czegoś, co nazwano sprawczością: zdolności dziecka do stawiania sobie celów i brania odpowiedzialności za własne działania. Dopiero potem przychodzą kompetencje, a jeszcze później treści.
Jeśli czytałaś kiedyś Montessori, to wiesz, że ona też zaczynała od dziecka, nie od materiału. Dlatego, kiedy czytałam tę część, miałam wrażenie, że ktoś przepisał kilka stron z Umysłu chłonnego na język urzędowy. Nie wszystko się tu zgadza, do czego jeszcze dojdziemy, ale zgadza się zaskakująco dużo.
Tę mapę musi przeczytać nauczycielka klasy pierwszej, i to już od tego września, a także rodzic dziecka w edukacji domowej, bo to z tej podstawy dziecko będzie zdawało roczny egzamin klasyfikacyjny (więcej o tym w części o domu), oraz rodzic dziecka w szkole, bo kiedy wrześniowe zebranie przyniesie hasła „kompetencje przekrojowe” i „doświadczenia edukacyjne”, dobrze jest wiedzieć, co się za nimi kryje, zanim ktoś zaproponuje kolejny zeszyt ćwiczeń.
Co naprawdę się zmienia
Osiem edukacji zamiast kilkunastu osobnych działów
Stara podstawa z 2017 roku opisywała osobno edukację polonistyczną, język obcy, muzyczną, plastyczną, społeczną, przyrodniczą, matematyczną, informatyczną, techniczną, wychowanie fizyczne, etykę – każdą w swoim rozdziale, z własnymi punktami. Nowa scala je w osiem zintegrowanych edukacji: językową (polski, język obcy, języki mniejszości i kaszubski razem), matematyczną, przyrodniczą, społeczną, artystyczną (plastyka, muzyka i teatr w jednym), techniczną i informatyczną (w jednym), wychowanie fizyczne i etykę, o której napisano wprost, że „przenika i integruje wszystkie wymienione wcześniej obszary”.
Nie chodzi tylko o porządek w spisie treści, ale o to, że dokument wreszcie mówi to, co każda mama trojga dzieci wie od dawna: dziecko siedmioletnie nie uczy się „przyrody” o dziesiątej, a „matematyki” o jedenastej. Uczy się świata, a świat przychodzi cały naraz.
Cztery kompetencje fundamentalne i siedem przekrojowych
Cały pierwszy etap jest zbudowany wokół czterech kompetencji fundamentalnych – językowej, matematycznej, cyfrowej i ruchowej – i wokół siedmiu kompetencji przekrojowych: rozwiązywania problemów, myślenia krytycznego, myślenia kreatywnego, współpracy, dbania o innych, kierowania sobą i dbania o siebie.
Przy kompetencjach językowych i matematycznych pojawia się pojęcie, które warto zapamiętać: stopniowe osiąganie biegłości. Dokument mówi, że decyzja o przejściu do następnego kroku „powinna opierać się na pewności, że uczeń opanował prostsze umiejętności na wystarczającym poziomie”, czyli na tym, że dziecko jest gotowe, a nie na tym, że jest listopad i w podręczniku zaczyna się następny rozdział.
Sprawczość – słowo, które wraca na każdej stronie
Sprawczość ma w podstawie własną definicję i cztery filary: poczucie przynależności, nastawienie na rozwój, przekonanie o własnej skuteczności i samoregulację. A w części o wychowaniu jest zdanie, które przepisałam sobie na kartkę:
„rozwijanie nastawienia na rozwój, co wymaga: kształtowania przekonania «jeszcze nie umiem, ale dalej się uczę», kultury prób i błędów, kultury wsparcia i współpracy, a nie rywalizacji; (…) budowanie relacji opartych na zaufaniu, a nie kontroli.”
Dz.U. 2026 poz. 378, s. 38
Doświadczenia edukacyjne – nowość, o której najmniej się mówi
To, moim zdaniem, najważniejsza zmiana i najmniej opisana w mediach. Oprócz wymagań typu „uczeń rozpoznaje”, „uczeń stosuje”, podstawa po raz pierwszy wymienia doświadczenia, które dziecko ma po prostu przeżyć. W klasach 1–3 są to:
- przynajmniej cztery razy w roku – rozgrywki w gry planszowe, kościane lub karciane, dobrane tak, by rozwijały myślenie logiczne i strategiczne, przy czym dziecko współdecyduje o wyborze gry, samo notuje wyniki i po grze analizuje, co zadziałało;
- przynajmniej raz w roku – samodzielny wybór książki i jej prezentacja; wspólny wybór lektury w grupie; zadanie w języku obcym z prawdziwym odbiorcą (listy do klasy za granicą, spotkanie z osobą, dla której ten język jest ojczysty); własnoręcznie zrobiony instrument, lalka, maska albo scenografia, użyte potem w przedstawieniu; udział w wydarzeniu kulturalnym – muzeum, koncert, spektakl;
- przynajmniej raz w ciągu trzech lat – założenie i prowadzenie uprawy (kwietna łąka, ogródek ziołowy, warzywnik), wydarzenie artystyczne pokazane poza klasą oraz po jednym projekcie z każdego z dziewięciu obszarów: przedsiębiorczość (sklepik, kiermasz), tożsamość lokalna (gwary, tradycje, dziedzictwo), ekologia i klimat, zagospodarowanie przestrzeni (projekt placu zabaw, parku), proste maszyny (przekładnie, dźwignie, pochylnie), modelowanie sił, programowanie, problemy społeczne (opieka nad zwierzętami, pomoc w okolicy) i zdrowie.
Przeczytaj tę listę jeszcze raz, ale wyobraź sobie, że to spis rzeczy, które Twoje dziecko robi w domu. Większość z nich robi już teraz, prawda?
Co się zmienia w poszczególnych edukacjach
Językowa. Trzy obszary zamiast jednego ciągu wymagań: komunikacja (prawdziwa rozmowa, list, wiadomość elektroniczna, zaproszenie, podziękowanie – teksty do prawdziwych adresatów), odkrywanie i używanie języka (czytanie, pisanie, zabawa słowem, recytacja, wyszukiwanie w tekście fragmentów „według niego najpiękniejszych, najważniejszych, trudnych do zrozumienia”) i świadomość językowa (głoski, sylaby, pisownia, interpunkcja). Znika lista propozycji lektur, a zamiast niej jest zasada: w ciągu roku co najmniej cztery książki w całości, a dobór należy do nauczyciela, który „stwarza uczniom możliwość rozszerzenia zestawu lektur o ich własne propozycje”. Język obcy ma doprowadzić do poziomu A1 na koniec klasy trzeciej.
A pisanie? Tu jest fragment, który chciałabym wysłać każdej nauczycielce klasy pierwszej razem z kwiatami:
„W nauczaniu pisania od początku edukacji szkolnej powinno dominować podejście rozwojowe, w którym nauczyciel zachęca uczniów do kreślenia znaków i tworzenia wypowiedzi pisemnych bez obawy o poprawność i charakter pisma (…). Nauczyciel, obserwując uczniów, zdobywa informacje, w jaki sposób dzieci nabywają umiejętność pisania, co umożliwia mu podejmowanie decyzji o tym, kiedy i jak należy interweniować.”
Dz.U. 2026 poz. 378, s. 75
Matematyczna. Zakres liczb rośnie: liczby naturalne „co najmniej do 10 000” (w 2017 roku było to do tysiąca), liczby ujemne wchodzą przez termometr i oś liczbową, pojawiają się ułamki o liczniku 1 (½, ⅓, ¼, ⅕, ⅛), liczby rzymskie do XII, równania „z okienkiem”, własne strategie obliczeń i sprawdzanie wyniku przez działanie odwrotne. Do tego cały obszar danych (tabele, diagramy słupkowe) i myślenia matematycznego: rozkłady jazdy, przepisy, cenniki, gry planszowe, klasyfikowanie, rytmy. Moduł ekonomiczno-finansowy wprowadza złotówki i grosze, budżet domowy, zakupy, oszczędzanie, kieszonkowe. A w warunkach realizacji – zdanie, które powinno wisieć w każdej sali:
„Ważne jest budowanie u uczniów przekonania, że mają prawo popełniać błędy. Warto, aby błąd popełniony przez ucznia był powodem do rozwijającej rozmowy o sposobach rozumowania. Nauczyciel powinien analizować i odczytywać tok myślenia ucznia także wtedy, gdy ostateczna odpowiedź nie jest poprawna.”
Dz.U. 2026 poz. 378, s. 76
Przyrodnicza. Cztery obszary: procesy życiowe i różnorodność, procesy fizyczne (siły: grawitacja, tarcie, sprężystość; światło, ciepło, dźwięk; Słońce jako źródło energii), materiały i ich właściwości, edukacja klimatyczno-środowiskowa (dziennik pogody, fotoalbum zmian w okolicy, cykl wody) – i piąty, który nazwano warsztatem przyrodnika: pytania badawcze, planowanie badań, dokumentowanie, prezentowanie wyników, a także narzędzia: klucze do oznaczania roślin i zwierząt, lupa, mikroskop, lornetka, szkło laboratoryjne, kompas, globus, mapa, waga szalkowa, termometr. I zdanie-klucz:
„ważne jest, aby dzieci jak najwięcej czasu spędzały poza salą lekcyjną, w bezpośrednim otoczeniu szkoły, wykorzystując jego edukacyjny potencjał.”
Dz.U. 2026 poz. 378, s. 76
Społeczna. Zaczyna się od dziecka: mocne strony, obszary, w których chce się rozwijać, próby samooceny, nazywanie emocji i potrzeb, strategie na stres i porażkę, granice i asertywność, rozpoznawanie wpływu reklamy na własne decyzje. Potem grupa: współtworzenie zasad, mediacja rówieśnicza, reagowanie na przemoc. I wreszcie obywatelska: mapa i własny region, Polska w Europie, symbole, prawa dziecka i obywatela, „różnice między życiem ludzi w przeszłości i obecnie, korzystając z doświadczeń rodzinnych”. Wśród zalecanych metod wymieniono wprost dramę, opowiadanie historii, debaty i kręgi.
Artystyczna. Plastyka, muzyka i teatr w jednym: fotografia przyrodnicza i portretowa, proste animacje, improwizacje do dźwięków przyrody, tańce narodowe, scenki dramowe, własne instrumenty. Dokument mówi, że „proces jest w tym wypadku równie ważny jak ostateczne efekty pracy”.
Techniczna i informatyczna. Młotek, śrubokręt, igła i nożyczki wymienione są z nazwy. Numery alarmowe, pierwsza pomoc, zachowanie w ruchu drogowym, próbna ewakuacja. Programowanie blokowe, proste materiały cyfrowe, a także, i to jest nowe, sprawdzanie informacji „generowanych przez sztuczną inteligencję”, higiena cyfrowa i prawo autorskie.
Wychowanie fizyczne. Codziennie, jako element dnia, „tak często, jak to możliwe, w plenerze”, oparte na koncepcji alfabetu ruchowego. Testy sprawnościowe od lutego do kwietnia zostają, ale dokument podkreśla, że służą „wyłącznie do wskazania mocnych i słabych stron” – diagnozie, nie ocenie.
Etyka. Nie jest osobną lekcją, tylko nitką, która przechodzi przez wszystko: oceny etyczne w codziennych sytuacjach, nazwy postaw (sprawiedliwość, odwaga, troska, przyjaźń), a w części „ja i przyroda” – zdanie o zwierzętach „jako istotach czujących”.
Godziny. Edukacja wczesnoszkolna dostaje 21 godzin tygodniowo zamiast 20.
Gdzie podstawa spotyka Montessori
Zebrałam sześć miejsc, w których te dwa światy stoją bardzo blisko siebie, i jedno, w którym się rozchodzą.
1. Od konkretu do abstrakcji
W warunkach realizacji edukacji matematycznej czytamy, że uczniowie „powinni mieć stałą możliwość korzystania z liczmanów, klocków, patyczków, palców oraz innych konkretnych przedmiotów”, że rachowanie i rozumowanie rozwija się „nie czekając, aż będą oni umieli czytać i pisać”, a „rozmawianie o liczeniu i rozumowaniach powinno być jedną z podstawowych metod pracy”. To jest dokładnie to, co w domu Montessori robi się z koralikami, znaczkami i wrzecionami: ręka pracuje pierwsza, słowo przychodzi za ręką, a symbol na końcu.
2. Obserwacja zamiast poprawiania
Fragment o pisaniu, który zacytowałam wyżej, to w gruncie rzeczy opis roli przewodnika Montessori: patrzeć, jak dziecko nabywa umiejętność, i decydować, kiedy i jak wejść – zamiast poprawiać każdą literę. W warunkach realizacji dodano też zdanie, które jest całą filozofią indywidualizacji w jednym oddechu:
„Wiedza i umiejętności dzieci są różnorodne, co jest naturalną cechą rozwojową, zatem realizacja podstawy programowej wiąże się z koniecznością dostosowania procesu uczenia się do indywidualnych potrzeb i tempa rozwoju każdego dziecka.”
Dz.U. 2026 poz. 378, s. 74
3. Prawo do błędu
W materiale Montessori błąd jest wbudowany – cylinder nie wejdzie do złego otworu, koraliki się nie zgodzą, więc dziecko samo zauważa błąd, bez udziału dorosłego. Podstawa nie ma materiału z kontrolą błędu, ale ma tę samą intencję: błąd jako „powód do rozwijającej rozmowy”, a nie powód do czerwonego długopisu.
4. Wybór
Dziecko wybiera książkę, „dokonuje wyboru sposobu realizacji zadania” i współdecyduje o grze, o lekturze w grupie, o projekcie. To nie jest jeszcze wolność w przygotowanym otoczeniu, bo wciąż jest lekcja, klasa i plan dnia, ale to jest wolność w granicach – a od tego Montessori właśnie zaczynała.
5. Otoczenie przygotowane
Lista narzędzi z warsztatu przyrodnika i zdanie o tym, że szkoła zapewnia „strefy do pracy w grupach, miejsce do pracy w kręgu, do odpoczynku i wyciszenia”, to po prostu opis sali Montessori: nazwa się tam nie pojawia, ale treść już tak.
6. Życie praktyczne, tylko inaczej nazwane
Igła, młotek, przygotowanie posiłku, utrzymanie porządku w miejscu pracy, uprawa roślin, opieka nad zwierzętami, segregacja odpadów, oszczędzanie wody – w domu Montessori to ćwiczenia życia praktycznego i są pierwsze, zanim przyjdzie cokolwiek innego. W podstawie są rozsypane po edukacji technicznej, przyrodniczej i społecznej, ale są.
Gdzie się rozchodzą
Nie chcę Ci powiedzieć, że ministerstwo napisało podstawę Montessori, bo to nieprawda. Dokument jest szkolny: zakłada klasę rówieśniczą, lekcję, plan dnia, nauczyciela, który „organizuje sytuacje edukacyjne”. Nie ma w nim mieszanych wiekowo grup ani trzygodzinnego cyklu pracy, nie ma rezygnacji z oceniania, a spora część wymagań nadal brzmi „uczeń wymienia”, „uczeń rozpoznaje”. Są też testy sprawnościowe i wymagania, które dziecko sześcioletnie po prostu wyprzedza albo do których dorasta dopiero w trzeciej klasie. Podstawa sama to przyznaje, ale w szkole nie zawsze ma to przełożenie na praktykę. A poza tym reforma budzi spory (w grudniu 2025 roku prezydent zawetował ustawę, która miała dać jej ramy, a ministerstwo wprowadza ją rozporządzeniami), więc nie wiemy jeszcze, jak wiele z tych pięknych zdań dotrze do konkretnej sali w konkretnej szkole.
Ważne jest jednak to, że te zdania w ogóle tam są, bo od tej chwili, gdy ktoś powie Ci, że „podstawa wymaga” zeszytu ćwiczeń na każdy dzień, że dziecko „musi” pisać ładnie od października, że „nie ma czasu” wychodzić na dwór – możesz otworzyć stronę 75 i 76 i pokazać, co podstawa wymaga naprawdę.
Co wziąć do edukacji domowej
Jeśli uczycie się w domu, ten dokument dotyczy Was bardziej, niż się wydaje. Dziecko spełniające obowiązek szkolny poza szkołą zdaje co roku egzaminy klasyfikacyjne „z zakresu części podstawy programowej obowiązującej na danym etapie edukacyjnym, uzgodnionej na dany rok szkolny z dyrektorem szkoły” (art. 37 ust. 4 Prawa oświatowego). Od roku szkolnego 2026/27 pierwszoklasista w edukacji domowej będzie więc rozliczany już z nowej podstawy; dzieci w klasie drugiej i trzeciej – jeszcze ze starej, aż ich rocznik dojdzie do końca etapu.
Sześć rzeczy, które zrobiłabym na Twoim miejscu:
1. Przeczytaj 38 stron, nie 365. Strony 43–80 z ołówkiem w ręku. Przy każdym wymaganiu, które Twoje dziecko już realizuje (a będzie ich dużo), postaw kreskę. Zobaczysz, że większość mapy jest już przejechana, zanim zaczęłaś planować.
2. Potraktuj listę doświadczeń edukacyjnych jak plan roku. Zaplanuj cztery rodzinne turnieje gier planszowych, w których dziecko wybiera grę i prowadzi tabelę wyników, jedną uprawę (choćby skrzynkę ziół na parapecie), jeden instrument własnej roboty, jedną książkę, którą dziecko samo wybrało i o której opowiada przy kolacji, oraz jeden projekt, na przykład kiermasz dla sąsiadów, mapę okolicy albo pochylnię dla autek z deski i książek. Nic z tego nie wymaga szkoły, za to wszystko wymaga czasu.
3. Cztery książki w całości – ale co najmniej jedna wybrana przez dziecko. Prowadźcie „półkę roku”: fizyczną półkę, na którą trafia każda przeczytana w całości książka. Na koniec roku to ona jest Waszą dokumentacją.
4. Skompletuj warsztat przyrodnika. Lupa, lornetka, termometr za oknem, kompas, mapa okolicy, zeszyt pogody. To nie jest lista zakupów na jeden raz, to lista na trzy lata. I jedna zasada, którą podstawa podpowiada sama: wyjdźcie, zanim usiądziecie.
5. Matematykę rób z termometrem i portfelem. Liczby ujemne przychodzą same, gdy w styczniu dziecko odczytuje minus siedem. Kieszonkowe, lista zakupów z podziałem na potrzeby i zachcianki, paragon ze sklepu – moduł ekonomiczno-finansowy jest w podstawie, a jeszcze wcześniej był w Twojej kuchni.
6. Porozmawiaj z dyrektorem o zakresie egzaminu, zanim zacznie się rok. Zakres jest uzgadniany – to słowo z ustawy. Zapytaj, jak szkoła chce potraktować doświadczenia edukacyjne, bo ich nie da się sprawdzić testem. Zaproponuj teczkę z dokumentacją: zdjęcia uprawy, dziennik pogody, tabelę wyników z turniejów, nagranie z „prezentacji książki”. Dla wielu szkół przyjaznych edukacji domowej to może być ulga, bo same jeszcze nie wiedzą, jak te doświadczenia egzaminować.
A jeśli Twoje dziecko chodzi do szkoły? Punkty 2, 3, 4 i 5 są dokładnie takie same. Różnica jest tylko taka, że nie musisz z nikim niczego uzgadniać.
Najczęstszy błąd
Potraktować podstawę jak listę zadań do odhaczenia. Wydrukować, pociąć na punkty, rozłożyć na tygodnie i „realizować”. To pokusa, którą znam, bo sama ją miałam, kiedy pierwszy raz trzymałam w ręku poprzednią podstawę, a w domu miałam pięcioro dzieci.
Tylko że wtedy dokument, który sam mówi o tempie dziecka, o stopniowym osiąganiu biegłości, o tym, że przechodzi się dalej dopiero wtedy, gdy dziecko jest gotowe, zamienia się w swoje przeciwieństwo. Podstawa jest mapą terenu, który i tak przejdziecie. Nie trzeba jej czytać codziennie, wystarczy raz na jakiś czas sprawdzić, gdzie jesteście, i zobaczyć, że droga, którą wybrało dziecko, też prowadzi na drugą stronę.
Drugi błąd, mniejszy: kupić we wrześniu „podręcznik do nowej podstawy”. W klasie pierwszej nowa podstawa to przede wszystkim nowe warunki – obserwacja, błąd, teren, wybór – a nie nowe treści, do których potrzebna byłaby książka.
Jeden mały krok
Dziś wieczorem przyklej termometr za oknem, tam, gdzie dziecko dosięgnie wzrokiem. Jutro rano poproś, żeby odczytało temperaturę i powiedziało Ci, o ile jest cieplej albo zimniej niż wczoraj. To wszystko, bo reszta przyjdzie w styczniu, razem z minusem.
Najpierw zobacz dziecko. Potem pokaż mu świat.
To pierwszy z wpisów o nowej podstawie programowej. Kolejne: podstawa dla klas 4–8 oczami Montessori oraz wpis o tym, jak opowieść, ta z Wielkich Lekcji i ta z „Mocy Opowieści”, realizuje podstawę z historii i przyrody. Jeśli chcesz dostać je w jednym miejscu, razem z tym, co piszę między wpisami, zapisz się na newsletter „Opowiedz dziecku świat”.