Dom z Montessori… od czego zacząć?

Czasem ktoś pyta od czego zacząć, bo w sieci jest tyle informacji, ale tak naprawdę brak konkretów… A może to dobrze, bo nie ma dwóch takich samych rodzin i dwójki takich samych dzieci i dlatego w każdym domu realizacja ogólnych zasad i założeń Montessori będzie wyglądała nieco inaczej.

Wczoraj miałam okazję do ciekawej rozmowy, a ta z kolei zmotywowała mnie do tego wpisu. A zaczęło się od zdania: “Kurczę, no fajnie to wszystko u Ciebie wygląda (choć jeszcze nie wygląda, bo ciągle nad tym pracuję), uwielbiam Was odwiedzać z moimi dzieciakami,bo jak wracamy do domu, to one są spokojniejsze i jakieś takie… grzeczniejsze. Ja też tak chcę, ale zupełnie nie wiem od czego zacząć.” Więc posadziłam A. na wygodnym krześle z widokiem na naszą świetnie bawiącą się szóstkę (niestety fotela u nas brak, a przydałby się do takich rozmów), zrobiłam nam mrożoną kawę, bo wczoraj było gorąco i powiedziałam mniej więcej tak (od razu zaznaczam, że są to moje subiektywne sugestie, często trochę intuicyjne, choć poparte też wiedzą i literaturą):

Po pierwsze – POSTAW SIĘ W POZYCJI DZIECKA

Zacznij wykonując ćwiczenie “empatii”, zobacz jak funkcjonuje i widzi dziecko  (np chodzenie “w kucki” na wysokości swojego dziecka i zobacz, że rzeczy są poza twoim zasięgiem, jeśli dziecko  jeszcze nie chodzi, to przeczołgaj się po domu i zobacz wszystko co można zobaczyć z jego wysokości, itd w zależności od wieku dziecka…). Po prostu wyobraź sobie, w jaki sposób nasze dzieci żyją w domu niedostosowanym do ich wysokości oraz możliwości i potrzeb, których nie mogą zaspokoić, co niejednokrotnie doprowadza je do frustracji.

1498045854216.jpg

Po drugie – ZAPLANUJ ZMIANY

Po zidentyfikowaniu problemów pomyśl, jakie rzeczy są trudne do zmiany (np zmienić toaletę, która jest malutka i trudno wejść tam dwóm osobom), które są łatwe (przykład: możesz zostawić kuchenną szufladę zarezerwowaną dla dzieci). Zacznij zmieniać rzeczy i szukaj  najlepszych i najłatwiejszych alternatyw. Można zmiany wprowadzić wszystkie na raz lub można robić to powoli i stopniowo. Ważną rzeczą nie jest szybkość, ale pamiętaj, że przygotowane środowisko, które jest naszym domem, musi być adekwatne  do rozwoju dziecka/dzieci i powinno również sprzyjać komfortowi całej rodziny. I to nie jest stałe, zmienia się codziennie.

1497709879730.jpg

Po trzecie – PRZEMYŚL CO JEST NAJWAŻNIEJSZE NA TYM ETAPIE ROZWOJU TWOJEGO DZIECKA/DZIECI

Jeśli uważasz, że za „późno” poznałeś Montessori, czyli dziecko ma 4-6 lat, pomyśl też o tym, że metoda Montessori jest stosowana nawet w podeszłym wieku, bo nigdy nie jest za późno, aby zaoferować człowiekowi więcej empatii, więcej szacunku i bardziej kochać. I nigdy nie jest za późno, aby zachęcić dziecko do rozwijania autonomii i samodzielności.  Jeśli uważasz, że Montessori “nie jest” dla Twojego dziecka, bo Ono nie koncentruje się na działaniach, które proponujesz zgodnie z metodą, pomyśl że może błędem nie jest „metoda” lub dziecko, ale Twoja wizja czy Twoje oczekiwania. I pamiętaj, że dzieci po prostu chcą spędzić czas razem z rodzicami, zwłaszcza jeśli spędziliśmy wiele godzin oddzielnie.

1497371713838.jpg

Po czwarte – POSZUKAJ DOBRYCH ŹRÓDEŁ INFORMACJI

Szukam prawdziwych informacji. Kiedy zainteresowałam się Montessori, pierwszym źródłem, jakie znalazłam były blogi. I wiele razy niestety informacje o Montessori znalezione w blogosferze były zniekształcone (mity, które nie są prawdziwe jak np brak rozwoju społecznego, lub pokazywały materiały takie jak tablice manipulacyjne, które coś tam “biorą” z metody Montessori, ale jednak pomijają ważne aspekty tworzenia pomocy Montessori, lub opisy innych materiałów, które wydają się być Montessori  lub są tak nazwane przez sprzedawców, a nimi nie są – jak chociażby tęcza). Nie zrozumcie mnie źle, nie ma w nich nic złego, bo każdy materiał, który pomaga w zdobywaniu wiedzy jest super, ale gdy starasz się zrozumieć dobrze podejście Montessori to nie ma miejsca na pomyłki. Istnieje wiele książek o wychowywaniu i pomysłów na “zabawy” Montessori (ciągle jeszcze mało w języku polskim) ale jeśli kiedykolwiek coś Ci “skrzypi albo zgrzyta”, albo Cię  nie  przekonuje, czy jest szokujące, to najlepiej przejść do źródła: zdecydowanie warto sięgnąć po “Odkrycie dziecka” Marii Montessori .

1498046243627.jpg

Po piąte – ZASTANÓW SIĘ NAD CELEM

Zastanów się, co chcesz osiągnąć poprzez wdrożenie zasad Montessori w domu: chcemy, aby nasze dzieci były bardziej autonomiczne/samodzielne? Najszczęśliwsze? Czy może chcemy wzmocnić to, czego uczą się w szkole czy przedszkolu ale poprzez doświadczanie i działanie? Albo organizujemy edukację domową? Czy chcemy, żeby dzieci bawiły się same czy wolimy dzielić z nimi ten czas?

Odpowiedź jest w Tobie 🙂

W każdym razie, warto zwrócić nasz wzrok w stronę dzieci, bo wtedy łatwiej będzie nam dostrzec korzyści, ale i wymagania i właśnie cele.

1498046064563.jpg

Po szóste – NIEUSTRASZONY ODKRYWCA 😉 NIE BÓJ SIĘ POPEŁNIAĆ BŁĘDÓW -> POZWÓL DZIECKU NA BŁĘDY

W metodzie Montessori za błędy nie tylko nie karzemy, ale stały się one podstawą uczenia się.  Przyzwyczailiśmy się (ale też próbujemy od tego uciec) do środowiska edukacyjnego, gdzie błąd to poważny uszczerbek w kreatywności, zdolności ludzi lub w poszukiwaniu nowych rozwiązań. Przywykliśmy do systemu edukacyjnego, w którym nie było miejsca na błędy, ani na kreatywność. Wręcz próbowaliśmy bronić dzieci przed popełnieniem błędu. A Maria Montessori miała inny pomysł. Dziecko odkrywa swoje środowisko i kieruje się do konkretnego materiału lub zadania. Pracuje z materiałem. Wynik, który chce osiągnąć może sobie wyobrazić. Powtarza działanie patrząc na porządek i precyzję. Kontroluje swoje błędy, których jest autorem i zauważa niedoskonałości. Samo dokonuje korekty, a więc popełnia błąd, ale wie, że samo może ten błąd naprawić. I wraca znów do pracy, skupia się, dąży do „perfekcji”. To ważne, aby pamiętać, że ta idea doskonałości jest w umyśle dziecka, a nie jest czymś narzuconym  przez rodzica lub nauczyciela. Dzieci przeżywają głębokie poczucie satysfakcji i radości, gdy są dopuszczone do pracy i pracują dopóki nie osiągną tego, co uważają za doskonałość.

Po siódme – ZASTANÓW SIĘ, CO JEST NAPRAWDĘ NIEZBĘDNE

W całym tym rozgardiaszu zaprowadzania zmian w domu nie możemy zapomnieć o dziecku 😉 Wszystkie nasze próby i błędy to małe eksperymenty w wychowaniu i edukacji, ale dają nam wiedzę o tym, czego dzieci potrzebują (a jeśli mamy kilkoro to przecież każde potrzebuje czegoś innego).

Jeśli martwisz się o to, że trzeba będzie robić duże inwestycje w pomoce, nie rób tego, zacznij od materiałów DIY lub  najważniejszej i chyba trochę pomijanej sfery w metodzie Montessori: ćwiczeń praktycznego życia . Wystarczy Ci niski stolik i mini fartuch aby rozwinąć swój i dzieci potencjał. Nie trzeba nic więcej. Serio. Gotowanie i wspólne porządki bardziej Was zbliżą do siebie, można spędzić więcej czasu razem, a dziecięce umiejętności będą rozwijać się w zawrotnym tempie.

Z drugiej strony, jeśli jesteś w pełni przekonany, że chcesz wprowadzić tą metodę w swojej rodzinie, to nadal nie zaczynaj od materiałów i pomocy (z wyjątkiem materiału sensorycznego, ale istnieje tysiąc sposobów, żeby rozwijać zmysły i wiele z nich można wykonać w domu). Montessori to nie tylko pomoce!

1497709836698.jpg

Po ósme – SKONCENTRUJ SIĘ NA TYM, CO WAŻNE

Maria Montessori stworzyła system (metodę, pedagogikę, filozofię i jeszcze pewnie wiele określeń używanych z Jej nazwiskiem mogłoby się znaleźć), ale dla mnie to nowy i odmienny od współczesnych (samej Marii Montessori ale i nam)  sposób rozumienia dzieciństwa.  Przygotowanie otoczenia jest kluczowe dla dziecka do harmonijnego rozwoju, ale tak samo ważny, albo nawet ważniejszy jest dorosły, który jest z dzieckiem. Pamiętaj, że dom nie jest szkołą czy przedszkolem i nie jest konieczne posiadanie  wszystkich materiałów, ani nie trzeba ograniczać możliwości korzystania z innych metod lub zabawek, tylko dlatego, że nie są one Montessori, jeśli dziecko korzysta z nich (warto tylko zadbać, aby nie przestymulowywały dzieci). W domu nie jest tak, że wszystko albo nic (ale jeśli ktoś Wam powie, że w przedszkolu korzysta z elementów Montessori, to już nie można powiedzieć,że jest to przedszkole Montessori). Rodzice muszą być elastyczni. A może lepiej kupić materiały do wspólnego spędzania czasu  jak np gry planszowe (i tym samym zrekompensować czas, kiedy nie jesteśmy razem, gdy jesteśmy w pracy i w szkole).

Po dziewiąte – ZAPOMNIJ O PORÓWNYWANIU

Każde dziecko jest inne. To coś, co ciągle powtarzam, ale też ciągle się tego uczę. Tylko obserwując to jedno konkretne dziecko możemy w praktyce powiedzieć w jakim jest momencie rozwoju i możemy Mu przede wszystkim ułatwić lub sugerować dodatkowe aktywności przez przygotowane otoczenie czy odpowiednio dobrane pomoce.

1498045938490.jpg

Po dziesiąte – UWOLNIJ SIĘ OD POCZUCIA WINY

Kiedy stajemy się rodzicami, chcemy dla naszych dzieci jak najlepiej. Nieważne, czy jest za późno, czy uważasz, że zrobiłbyś inaczej gdybyś miał inne informacje. Musimy być odpowiedzialni – oczywiście, ale wszystko, co się liczy, to chwila obecna. Przeczytałam ostatnio zdanie, które świetnie się tu wpisuje:
 “Istnieją tylko dwa dni w roku, w których nic nie może być zrobione. jeden nazywamy wczoraj, a drugi jutro. Dzisiaj jest właściwy dzień, aby kochać, wierzyć i żyć w pełni.”
Dalajlama XIV

1498046102269.jpg

Po jedenaste – RADOŚĆ

Ciesz się ze zmian. Pozwól sobie w tej chwili skorzystać z nowych odkryć. Nie szukaj  porównań z innymi dziećmi lub z tym, co widzisz na blogach. Każde dziecko jest wyjątkowe i szczególne, ma swoje zainteresowania i pewną osobowość. Montessori jest filozofią, sposobem postrzegania życia, w taki sposób, aby zobaczyć dziecko jako duchowy zarodek i podjąć wszystkie dostępne wysiłki, aby uczynić go szczęśliwym i aby mogło w pełni rozwinąć swój potencjał. Montessori ma wiele gotowych “sposobów” i “pomysłów” na rozwój dziecka i dostarcza to, czego potrzebujesz.  Montessori to podejście pełne szacunku do dziecka i nie pozwala na narzucanie swojej woli w treningu z nagrodami i karami. Montessori to spojrzenie w oczy dziecka i jego oczami….