Dom z Montessori – co mi ułatwia trudne momenty

Ostatni wpis powstał trochę pod wpływem emocji więc tak jak obiecałam, dziś chcę opisać moje sposoby i przemyślenia, które pomagają mi w radzeniu sobie z trudną stroną wprowadzania Montessori w domu i mogą ułatwić podążanie za dzieckiem.

Zadbaj o siebie.

Zdałam sobie sprawę, że rodzicielstwo pełne szacunku do dziecka jest naprawdę trudne, gdy jesteś zmęczony i tak zwyczajnie głodny. Większość tych trudnych chwil zdarza się, gdy jestem wyczerpana, niewyspana. Inną sytuacją sprzyjającą trudnościom jest poczucie, że dałam z siebie wszystko i nie widzę żadnych efektów. I może wydaje się to mało ważne, ale znajdź czas na to, aby coś zjeść, odpocząć, może się wyspać, albo choć w czasie drzemki dziecka odespać trudną noc, zrobić sobie kawę czy herbatę i wypić ją ciepłą, może spotkać się z innymi dorosłymi (niekoniecznie rodzicami). Po prostu zrób sobie przerwę. I nie jest to reklama żadnego popularnego batonika 😉

Przez długi czas, a często i teraz mam poczucie, żę muszę być tą osobą, która robi wszystko. Jestem mamą, wychowawcą, szefem kuchni, planuję nasze aktywności – cały czas coś robię. Często mam obawy przed zostawieniem moich dzieci z kimś innym niż ich Tata. Ale z drugiej strony te obawy nieco mnie śmieszą. Ważne jest, aby nasze rodzicielstwo nie odbywało się w izolacji, abyśmy nie czuli się samotni jako rodzice. Kiedyś w wychowaniu dzieci uczestniczyła cała wioska, potem rodzina wielopokoleniowa, a teraz… Dlatego poproś o pomoc, kiedy tego potrzebujesz i pozwól swojej “wiosce” (jeśli ją masz) odegrać swoją rolę. Bycie rodzicem z Montessori nie czyni Cię wszechmocnym.

Porzuć oczekiwania i perfekcję.

Zdaję sobie sprawę, że wiele razy zupełnie nieracjonalnie oczekuję od siebie i moich bliskich (również dzieci) bazując na tym, co widzę w mediach społecznościowych, albo po prostu obserwując innych.

Warto pamiętać, że zdjęcia na blogach czy w mediach społecznościowych nie pokazują kontekstu sytuacji ani dźwięku jaki towarzyszy upamiętnionej chwili. One są jedynie momentem i zwykle jest to idealny moment 😉 Więc jeśli Twoje oczekiwania wobec dzieci budujesz na podstawie zdjęć w sieci, to przygotuj się na rozczarowanie. Rodzicielstwo nawet to oparte na założeniach Marii Montessori nie jest procesem doskonałym i idealnym

Moje życie z dziećmi jest… brudne – ale piękne, głośne – ale radosne, trudne – ale bardzo satysfakcjonujące. Jeśli przestaniesz wymagać doskonałości, dużo łatwiej będzie Ci zaakceptować Wasze niedociągnięcia. Wtedy łatwiej będzie Ci podążać za dzieckiem tym konkretnym przed Tobą, a nie za dzieckiem, które wyobrażasz sobie jakie powinno być przed Tobą.

Zapewniam Cię, że będzie to dla Ciebie dużo mniej stresujące i pozwoli Ci być z dzieckiem z większą otwartością i radością. Bo przyjaźń z błędami i niedoskonałościami to dobra lekcja dla naszych dzieci. Bo nasze braki są szansami do nabywania życiowej odporności.

Wykorzystaj wiedzę.

Ważne jest, aby znać i próbować zrozumieć o co chodzi w podejściu, które wybierasz. Jeśli zdobywasz wiedzę na dany temat i go rozumiesz, pomaga Ci to budować zaangażowanie i łatwiej wybrać co jest naprawdę ważne. Jeśli nie podejmiesz wysiłku poznania i zrozumienia, będzie Ci trudniej. A więc powtórzę to, co już kiedyś napisałam tu: czytaj, czytaj, czytaj – książki, a nie tylko blogi.

Po prostu zaczerpnij ze źródła.

Jeśli masz możliwość, skorzystaj z warsztatów lub kursu (dla rodziców na początku polecam ten: www.domwstylumontessori.pl). Na pewno pomocne będzie też czytanie książek, które może bezpośrednio nie dotyczą pedagogiki Montessori, ale w jakiś sposób się uzupełniają – spróbuję niedługo stworzyć listę książek, które uważam za szczególnie pomocne.

Znajdź podobnych zapaleńców jak Ty.

Znajdź rodziców, którzy myślą podobnie jak Ty, którym możesz zadawać pytania, dzielić się obawami, sukcesami, którzy idą podobną drogą. Wspaniale jeśli uda się odnaleźć takich ludzi w rodzinie, w sąsiedztwie czy w tym samym mieście, ale jeśli nie, to media społecznościowe również będą pomocne. Warto znać kilku rodziców stosujących metodę Montessori w domu, którym można zaufać i których się szanuje, którzy mają dzieci w podobnym wieku, ale też i młodsze i starsze, w którymi można dzielić się swoim doświadczeniem, można się wspierać wzajemnie kiedy tego potrzebujemy.

Nie walcz z każdą krytyką.

Mam wrażenie, że stratą czasu jest przekonywanie innych do swoich wyborów lub ciągłe opowiadanie o nich. Staram się jak najlepiej żyć z moimi wartościami i mam nadzieję, że właśnie to sprowokuje zaciekawionych rodziców do pytań. Kiedy ktoś zarzuca mi, że nie mam racji, to zauważyłam, że najlepiej dać przestrzeń do takiej opinii i powiedzieć, że ma prawo tak uważać.

A co jeśli dziadkowie czy inni członkowie rodziny decydują się kupować zabawki czy robić rzeczy, które są sprzeczne z Twoimi wyborami? Chyba nie warto walczyć na noże.  Wydaje mi się, że pokazanie tym osobom (związanym przecież z dziećmi mocno), ze spójność i współpraca między nami przyniesie korzyści dziecku, na którym tak bardzo nam zależy. Pokazanie dziadkom czy rodzinie dlaczego wybrałam taki, a nie inny sposób wychowania i edukacji moich dzieci. Pamiętam jak kiedyś sama sceptycznie podchodziłam do Montessori, bo nie znałam, bo ktoś powiedział mi, że tu dzieci robią co chcą, że nie rozwijają się społecznie itd… Zafascynowałam się kiedy poznałam bo zobaczyłam wspaniałego Nauczyciela Montessori i cudowne dzieciaki i widziałam jak się zmieniały podczas kolejnych moich wizyt w ich grupie. Jak fantastycznie się rozwijały nie tylko intelektualnie, ale emocjonalnie, społecznie itd. Pokażmy bliskim jak dużo dzieci mogą zyskać kiedy będziemy współpracować. Wszak Maria Montessori podkreślała, że mamy wychowywać do pokoju. Dość długo dojrzewałam do tego, co teraz piszę, ale osobiście uważam, że ważne jest, aby skupić się na intencji i pamiętać, że to relacje są ważniejsze od jakiegoś pluszaka czy plastikowej zabawki. I dodatkowo takie sytuacje stają się okazją do pokazania dzieciom, że nie zawsze trzeba walczyć.

Dokumentuj sukcesy.

Tak naprawdę to nie tylko dzieci się uczą, ale i Rodzice więc będą takie dni, kiedy czujemy, że dobrze nam idzie, a inne będą dołujące i frustrujące. Ważne jest dokumentowanie wszystkich tych dobrych chwil, dobrych dni i wszelkich sukcesów i triumfów, aby w chwilach trudnych, chwilach walki można było sobie je przypomnieć. Rób zdjęcia, prowadź dziennik, pamiętnik, blog lub po prostu publikuj na Facebooku.

“Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”.

Choć czasem korci, to nie warto oceniać tych, którzy dokonali innych wyborów. Zapamiętaj, że większość rodziców robi to najlepiej jak tylko potrafi. Miałam takie dni, kiedy moje dzieci były chwalone przez obcych ludzi na ulicy, ale również i takie, kiedy miałam ochotę udawać, że ich nie znam 😉 Bo tak łatwo jest ocenić innego rodzica widząc tylko moment z Jego życia…

I ostatnie: pamiętaj, że rodzicielstwo to podróż.

Myśl długoterminowo, pamiętaj, że ten proces, to czas wzrostu nie tylko dla dzieci, ale i dla Ciebie. Proces wychowania trwa lata, jest stopniowy i powolny, to seria małych zmian. Najważniejsza jest nasza świadomość i wysiłek więc nie poddawaj się jeśli te zmiany wydają Ci się zbyt małe lub widzisz tylko swoją niedoskonałość. Są różne etapy w tej rodzicielskiej podróży i każdy ma swoje wzloty i upadki…

Ale Ty mimo wszystko próbuj cieszyć się po prostu podróżą!